Para z ust

Robert Danieluk
Dziś przydałyby się rękawiczki o podwójnej grubości. Zwyczajnie.

Lubię kiedy podczas mrozu z ust wydobywają się prawie białe kłęby pary, niczym małe dziecko wyobrażam sobie, że moje usta to jakiś element parowozu lub rura wydechowa starego Ikarusa.

You want the sunrise
Go back to bed
I wanna make you laugh 

Joshua Radin – Paperweight

New life

Sesja ciążowa
Na chwile byłem w kosmosie.

White Patyk

Robert DanielukPałac Kultury i Nauki w sobotnie popołudnie.

Wczoraj uruchomiłem archiwum fotobloga z lat 2004 – 2012 dostępne tutaj -> ARCHIWUM

„Dziękuję za wolność”

5021
Dworze Centralny.

Mężczyzna pozuje z kartką promującą akcję „Dziękuję za wolność” z okazji 100-tych urodzin gen. Stefan Starby-Bałuka. Jeden z ostatnich żyjących Cichociemnych, a także był fotografem wojennym.

Miejsca nienumerowane

5020
Podróżowanie jest loterią. Może nie chodzi tu o drogę i jej kierunek, ale o samą podróż. Taki autobus. Miejsca nienumerowane i tylko przypadek wybiera nam współtowarzysza drogi. Takiego do którego odzywamy się raz: czy to miejsce jest wolne? Potem znów loteria. Na ekranie telewizora pojawia się film. Nigdy nie wiemy jaki. Jesteśmy w zasadzie skazani na jego treść. Nad głową głośnik. Dziś pasażerów zabawia Tom Hanks. Słuchawki, moja muzyka. Książka. Chwilę potem razem z głównym bohaterem przemierzam skażoną zonę w poszukiwaniu artefaktów.

Współtowarzysz drogi milczy, za chwilę zasypia. To bardzo dziwna relacja. Jednorazowa, a cel wszyscy mają ten sam. Deszczowy peron dworca na którym częściej można usłyszeć wschodni język. Ludzie stoją, przebierają nogami, każdy z nich taszczy na swoich barkach swoją historię i ciężkie plecaki. Szarość dnia jakoś zaczyna zalewać nie tylko dworzec, ale także moje myśli. Czuje w ustach smak drogi. Tak bardzo to lubię.

Do góry

5017
Podwórko jednej z kamienic na warszawskiej Woli.

Dobra fotografia i dobra muzyka. Dzień się skończył. Dzień dobry.

Motherland

5016
Utknąłem.

Otwieram i zamykam moje okno. Wierzę, że powiew chłodnego powietrza uderzającego o moją twarz coś tu pomoże. Guzik. Wypijam kolejną herbatę. Wierzę, że jeśli trochę od środka pordzewieję to coś tu pomoże guzik. Zamykam oczy, myśli chodzą, zapisuje kolejne słowa w moim notatniku, szukam odpowiedniej piosenki, pisze, kasuję. Po prostu utknąłem na jednej ze stron mojej pracy magisterskiej. Czas mi się kurczy, cholera.

Dziś postanowiłem się sfotografować. Jak gdyby na dowód poszukiwań pewnej wewnętrznej tożsamości fizycznego położenia. Tuż przed wywołaniem mnie na jawę, śniłem że byłem w Sydney. Na lodowisku.