Ao Nang

3587
3588
Opuściliśmy Phuket małym busikiem. Kierowca razem ze swoimi pomocnikami szybko załadował ludzi i ich bagaże. Nam przypadło miejsce VIP. Tuż za kierowcą, obok kartonów. Już za miastem kierowca (który zresztą ciągle coś mówił) zaczął pić swoje pobudzające specyfiki. Jego jazda była przerażająca. Fachowiec pełną gębą. Większość (tak myślę) mężczyzn tu i tam, ma jeden długi paznokieć. Kierowca podczas monologu do młodej Tajki, używał tego paznokcia. Już wiem po co im taki diwajs.

Obserwuję tu wspaniały dar pakowania. Towary i ludzie są nieźle upychani. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z bezpieczeństwem.

Po 3,5 godziny dojechaliśmy do miejscowości Krabi. Kierowca sugerował, że może nas zabrać swoim bolidem do naszego miejsca docelowego, ale finansowo to się w ogóle nie opłaca. Dalej po wciągnięciu kurczaka z ryżem na winklu, wsiedliśmy do najciekawszego środka transportu. Taki pickup. Z tyłu dwa rzędy do siedzenia. Połowę miejsc zajęli biali, drugą połowę muzułmanki. Kierowca dawał czadu. Taka ich dusza. W połowie drogi, kiedy zmienił się krajobraz spadł deszcz. Po obu stronach góry, palmy i charakterystyczna flora. Okiem wyobraźni widziałem walki partyzantów w tych lasach. Kilometr dalej, słońce i skwar.

Nie chce mi się wracać do Polski. Tu się wszyscy uśmiechają.

Miejsce

FSO Żerań
Znak tuż przy ogrodzeniu.

Nikt już nawet nie będzie miał okazji się ewakuować. Fabryka zamknięta.

Pip pip

3573
3574
Pierwsze co rzuca się po wyjściu z lotniska (lotnisk) to gorąc, chwilę po niem pojawią się zapachy, tuż za nimi dźwięk skuterów. Można by było im bez wahania poświęcić cały wyjazd. Szyba jazda bez zasad to jedno, do tego dochodzi ruch lewostronny, który dla mnie jest czymś obcym. Wszystko to powoduje, że staje się to jakimś ekstremum. Moja druga szansa by poznać i może pokochać Azję.

One hour in Bangkok

3567 3568 3569 3570
Miał być inny tytuł. Jednak zamiast jednej nocy, zrobiliśmy sobie jedną godzinę.

Mówi Warszawa

Mówi Warszawa

Format: A5
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2011

Liczba stron: 288

„Mówi Warszawa” – pierwsza wielogłosowa powieść o współczesnej Warszawie. Na książkę pod redakcją Marka Kochana składa się 21 opowiadań, których autorami są: Marek Nowakowski, Monika Powalisz, Olga Berezyna, Krzysztof Varga, Wojciech Albiński, Monika Rakusa, Jerzy Sosnowski, Bohdan Sławiński, Piotr Wojciechowski, Juliusz Strachota, Milena Laur-Zmarzłowska, Piotr Paziński, Sylwia Chutnik, Jacek Dehnel, Antoni Libera, Tomasz Piątek, Izabela Filipiak, Sylwia Siedlecka, Marek Kochan, Kaja Malanowska, Aleksander Kościów. Autorki i autorzy reprezentują różne pokolenia, różne style, wrażliwości, punkty widzenia. Co innego ich ciekawi, co innego uważają za ważne. Jedno jest wspólne: Warszawa, taka, jaką ją widzą pisarki i pisarze związani z miastem.

Fotografia miasta.

Toaleta

3564

Lubię opuszczone miejsca.

Odbiór

3560 3561 3562 3563
Pole Mokotowskie, ścieżka Ryszarda Kapuścińskiego.

Co by tu napisać? Może zacznę od tego, że dziś nie byłem na żadnym cmentarzu. Przeraża mnie to. Ten szaleńczy pęd z woskiem i szkłem. Siatki pełne zniczy, wieńców. Parkowanie na trawie. Szybciej, szybciej! Tłumy ludzi, bazar, tłum, kicz, bazar, tłok. Białe, żółte czy zielone? Właściwie na czym polega ten dzień? Czy każdy inny już się nie liczy i w zasadzie co bardziej się liczy, pamięć czy kawałek kolorowego szkła z woskiem? Pamięci i miłości do kogoś, kogo już nie ma nie da się wyrazić jednym dniem i zniczami. Nie podoba mi się to. Nie chcę w tym uczestniczyć.

Wracając do fotografii nad tekstem…komu to przeszkadza(-ło)? Czy nie można w spokoju przejść obok tej instalacji, jeśli danej osoby to nie interesuje? A może ta ścieżka, inna wystawa to dobry worek dla tępej masy? Nie rozumiem! Zaczynam wychodzić z założenia, że społeczeństwo nie zasługuje na takie rzeczy. Odnowiony park, plac, wystawa, instalacja.

Podczas fotografowania w tle było słychać lecące odrzutowce i ciąg wsteczny. LO16 wylądował, a liście z drzew tak pięknie spadają. Niech tak zostanie.