Wczoraj byłem w Łodzi. Pierożki w filmówce. Zaliczenie. Koledzy. Wieczorem mecz Legii . Dzisiaj stałem przez bramą wielkiego kompleksu w którym za chwile miała imprezować Aleksandra Kwaśniewska z jej nowym mężem, którego nie znam, ale lubię. W samochodach pochowani tandetni paparazzo, ulewa i miejscowa ludność, która też chciała coś uszczypnąć z tego jak by się wydawało, lepszego życia. 40 kilometrów pod Warszawą. Mimo tego zimnego deszczu, tej złej jesieni i bolącej głowy aparat leżał na siedzeniu, wycieraczki pracowały jak oszalałe, a woda spod opon waliła gdzieś w ciemne pobocze.

Ostatnio robię dla siebie więcej zdjęć telefonem niż aparatem. Strasznie mi się to podoba.

Robert Danieluk
Robert Danieluk
Artykuły: 1271

3 komentarze

  1. Ja z kolei się przeprosiłem z analogowym lustrem i teraz mniej telefonem jakoś zdjęć wychodzi. Szkoda tylko, że lustro nie ma tej ajfonowej dyskrecji…

Skomentuj MichałAnuluj odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *