W lewej kieszeni jedynie 170 czeskich koron. Pierwszy market po przekroczeniu niewidzialnej granicy z Czechami. Sytuacja i brak lustra w kiblu. Czytam ogłoszenia na ścianie, uśmiecham się do siebie.
Lentilki, Kofola i czeskie wafelki.
Droga, jak sen, jak film.
Lentilki i pistacje. Zestaw obowiązkowy ;D
Czeski Sen
http://www.youtube.com/watch?v=XFi5HtNKB5Q :D
O, to chyba przed właśnie tym kauflandem znalazłem kilka lat temu całe 500 koron. Akurat wystarczyło na ubezpieczenie na podróż do Mołdawii ;)
i czekolada Studencka!!! :D
To już nikt nie kupuje piwa w Czechach? ;)