
Rano uświadomiłem sobie, że dziś mija dekada od kiedy rozpocząłem naukę na ASP w Gdańsku. Chyba nie było zatem lepszej okazji by uczcić to niż spacer z aparatem na szyi. Wybrałem zatem największe skupisko bloków z szarej płyty w Opolu. W takich miejscach jak te czuję spokój, chociaż mieszkać bym nie chciał. Zachwycam się za każdym razem, a dziś jeszcze bardziej.
Dyżur

Pożar jednego z mieszkań. Zawsze po tym wszystkim ludzie zamykają swoje okna, odchodzą gdzieś w głąb osiedla, zapominają. Dla tych którzy uciekali przed ogniem, zawsze jest to dopiero początek czegoś co z założenia nie jest dobre. Współczuję.
Wielka Warszawska
Małe espresso

Mateusz pije małe espresso gdzieś na Mokotowie.
Anastazja Dawida
Pokój z widokiem
Poniedziałek



Poranny kubek ciepłego czaju nie był pierwszy. To wyjątek. Ostatnio zamówiłem coś z Chin, dosyć eksperymentalnie. Odmówiłem sobie śniadania by iść na pocztę. Zimny przenikliwy wiatr, kaptur na głowie. Droga jak zawsze ta sama. Tu bar, tu kebab (o dziwo zamknięty…w sumie to nigdy mi nie smakował, jak jeszcze jadałem kebaby, z lenistwa, w tym roku nie zjadłem ani jednego kebaba), mięsny, sklep z dwoma SS w tytule i poczta. Zawsze jak odbieram coś z niej (ostatnio rzadko) to popadam w zadziwienie i rośnie we mnie uczucie Polaka. To punkt poczty naszej polskiej, który mieści się w warzywniaku. Zapach warzyw i gumowej podłogi miesza się z pocztowymi drukami i szumem komputera. Za szybą siedzi zawsze ta sama Pani, okulary na nosie, obok paczka papierosów. Dziś nie prosiła o dowód osobisty. Bo niby po co? To tylko mała paczka z Chin. Podczas gdy Pani Elżbieta (jej imię odczytałem kątem oka z małej plakietki) wypełniając jakieś druczki, pozwoliła mi na poznawanie tego miejsca. Jakieś pocztówki z widokiem Warszawy, bo kto jeszcze wysyła pocztówki? Ja wysyłam. Myślałem nawet by komuś ją wysłać, ale komu? Podpisałem się i opuściłem ten mały polski światek.
Spacerujący

Magda i Radek korzystają z wolnej niedzieli i spacerują po Warszawie. Nie interesują ich Łazienki czy Stare Miasto. Szerokim łukiem omijają Złote Tarasy.
Zasieki umysłu

Czasem człowiek dochodzi do takiego momentu gdzie przed jego celem i marzeniem stoi drut kolczasty. Zazwyczaj dalej jest normalne wejście.
Przez las

Lasy Turawskie, czwartek, chyba najcieplejszy dzień września tego roku.
W głośnikach: Vangelis / OST / Blade Runner















