Będzie dobrze

1e496d78dcba11e2a92822000aeb0d34_7 5b7d424ede4711e2afff22000aa80361_7 7ccd080eddc411e28a2722000a9f1925_7 8e1f7482dcc211e2b4ea22000a1fbdb0_7 026efdf8ddcc11e2aea022000a9d0ee7_7 41a0942edeed11e2942122000aaa0535_7 828c7da6de8c11e2959322000a1f9d56_7 4902a3badc5411e2ae8022000a1fc41a_7 9973d584dc3c11e2802422000a9e014e_7 54015b6cdd0d11e29fd422000a1fbad8_7 589258eadb7111e2a73822000aaa08a0_7 b66833cadc4a11e2ab6b22000aa8004d_7 bcc3b64edbfb11e2866922000a1fbcb1_7 ca2b6ddaddb911e29a0222000ae91425_7 eb8b79d8dc3911e2854522000a1f9e45_7 f9f3cd5adc0611e2972d22000aa82023_7 f28fdc2cdc4511e2a8b322000a1f9691_7 f84fa01eddd711e282e122000a1f9aae_7Instatydzień. Warszawa.

Wisłostrada
Park Praski
Dom
Plac Zamkowy
Plac Zbawiciela
Grójecka
Grzybowska
Rondo Dmowskiego
Pole Mokotowskie
Wisła
Białołęka
Plac Trzech Krzyży
Bracka
Pole Mokotowskie
Al. Niepodległości
Ochota
Banacha
Al. Jerozolimskie

Paweł

Paweł Hajnos Było jeszcze ciemno. Coś mi się śniło. Burza. Taka czerwcowa, taka jaką lubię. Kojarzy mi się z tym co było rok temu. Otworzyłem oczy. Nagle błysk i grzmot w tym samym czasie. Zamknąłem okno i wyłączyłem z wtyczek jakieś elektrosprzęty. Tak dla świętego spokoju. Wróciłem do łóżka. Słuchałem burzy i deszczu. Tak bardzo to lubię. Właściwie czasem zastanawiam się po co ja to piszę…może trochę mi lepiej. Dobrze, że zdrowy rozsądek i nieśmiałość blokuje mnie przed wylewem myśli z moich głębokich pokładów, tam gdzie myśli się przechowuje i przetwarza. Takie normalne myśli, które każdy ma i każdy się z nimi (nie)dogaduje. Właściwie ostatnio jestem bardzo mono(tematyczny).

Na zdjęciu Paweł Hajnos, którego już kiedyś fotografowałem, pamiętacie? Jeśli nie to można poprzednie zdjęcia zobaczyć tutaj. Kawa bez lodu na pl. Zbawiciela i Pole Mokotowskie.

Czterdzieści sześć nieznośnych godzin.

Tu

Tu

Góra

4705W kubku kawa. Za oknem ulewa. Telefon pozornie milczy.

Drugi dzień lata rozpoczyna telefon i szum deszczu. Zmęczony po 12 godzinach zdjęć otwieram oczy i rozglądam się gdzie leży mój ajfon. Zawsze leży w tym samym miejscu podłączony kablem do prądu. Oczy ciężkie jak betony tak samo jak gorąca pełna komarów noc. Lubię te nocne powroty do domu o ile są szybkie. Kubek pełen zmiksowanych słodkich truskawek i ciepły czaj z sokiem malinowym. Niedziela to dobry dzień by popracować w terenie. Przy okazji kolejnego projektu z Warszawą w tle, przyjrzałem się ponownie miastu. To żadna nowość, że własne podwórko najciężej sfotografować. Dlatego mimo założonej łatwości i tak wiem, że będzie trudno „ją” sfotografować. Nie myliłem się nic, a nic. Postałem chwilę jeszcze gdzieś na skrzyżowaniu i podjechał mój autobus. Deszcz zamknął wszystkim niedowiarkom buzie, a ja znów stałem na skrzyżowaniu ulic pod moim domem. Patrzyłem na wielkie krople ciepłego deszczu, zrobiłem zdjęcie i pobiegłem pod dach. Cały mokry, ale wewnętrznie szczęśliwy.

Wolna – Mela Koteluk (video)

Biegnę ulicami
Światła miasta
Niosą mnie do domu spać

Kolejnego rana
Ta sama trasa
Tramwajem numer dwa

Między zdarzeniami
Jedno słowo zamiast zdania
Znów mi dasz

Biegnę za myślami
Gubię nogi za krokami
Co dzień do ciebie gnam

Tyle, tyle zdarzeń łączy nas
Tyle, tyle zdarzeń jeszcze łączy nas

Wyobraźnia wolna
Od tygodnia nie pozwala
Mi spokojnie spać
Gdy kobieta kocha
Od ciszy pęka głowa i starzeje twarz
Powrotów nie przewiduję

Tyle, tyle zdarzeń łączy nas
Tyle, tyle zdarzeń łączy nas

Instalife

01 02 03 04 05 08 09 10 11 12 13 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 27 28 29 30 31 32 33 Tęskni mi się za Podlasiem. Byłem w zeszłym tygodniu kilka godzin, ale w pracy. Jadąc gdzieś po małych uroczych drogach przypominały mi się moje dziecięce beztroskie wakacje, które spędzałem u Babci. Nawet się tam na dniach wybierałem, ale tyle do zrobienia, że można zapomnieć. Tak skrycie marzy mi się by ten miesiąc już się skończył.

Instalife, chociaż jak mówi Marcin #życietonieinstagram, a ile w tym prawdy?

Obecność

Obecność Potrzebuję obecności drugiego człowieka, bo potrzebuję promieniującej z niego energii, która mnie
wzmacnia: bliskość drugiego człowieka czyni mnie silniejszym. [Ryszard Kapuściński]

Taki fascynujący cytat widnieje na betonowym bloku ścieżki Kapuścińskiego na Polu Mokotowskim. Zawsze jak do moich oczu docierają jakieś ciekawe, trafne cytaty zastanawiam się jakie odniesienie mają do mojej osoby. W dorosłym życiu cenną sprawą z której bardzo się cieszę, jest świadomy wybór ludzi z którymi można razem czerpać wspólną energię. Taka symbioza dobra. Chociaż dziś widzę tylko jedyną możliwość czerpania siły. Wzajemnie. Nigdy jednokierunkowo. I to jest piękne.

A ten pusty pokój. Jeden z kilkunastu. To zamknięty były Rządowy ośrodek (pałac) wypoczynkowy, ukryty głęboko w lesie. W piwnicach realizowali kolejny odcinek Czasu Honoru, a ja snułem się po pokojach szukając tego czegoś. Samotna eksploracja to nie to samo co z Katarzyną. Jakoś tak za pusto i egoistycznie łaknąc obrazy i przestrzenie.

Od 9 godzin jest lato. Oby było najpiękniejszym latem mojego życia.

To wpis dla Ciebie.

30 godzin Wisła

WarszawaGorący podmuch w aucie. Kurz który gdzieś długo wisiał nad małą lokalną wyasfaltowaną drogą obok wału. Woda w Wiśle dosyć wysoka, zanurzone małe romantyczne wysepki, jak by zupełnie inny świat. Zegarek schowany w szufladzie bo czas nie jest dziś moim przyjacielem. Nawet wrogo na siebie patrzymy. Łatwo go zabić, ale wskrzesić się nie da. Proste. Wieczorem nad Wisłą komary atakują nasze nogi, tysiące ludzi, ten zapach rozgrzanych asfaltów. DobraNOC. Zakurzone stopy dnia następnego. Siedzę chwilę. Zapłon. Gorący podmuch w aucie.

Są rzeczy ważne i ważniejsze. Pamiętajcie o tym.

 

ZWM

ZWM / Opole

Tak wiel­ka jest ta blis­kość, że miej­sca brak na je­den ob­cy oddech // Katarzyna Nosowska

Stężenie

4700Między stopą, a rozgrzanym chodnikiem guma. Dobra, wygodna guma. Detale miasta w słońcu. Spokój. Taki trochę przerażający. Kiedy kładłem się spać, dzień w zasadzie już trwał. Zawsze zastanawiam się nad sensem wracania po pracy gdzieś z Polski, nocą samochodem. Ten powrót był wyjątkowo ciężki. Nie dość, że nigdy nie wiem czy auto które jedzie w moim kierunku z daleka ma wyłączone długie światła to jeszcze nigdy nie wiem czy mi coś wyskoczy. Jak na złość w radiu leciały takie fajne „moje” utwory. Oczy ciężkie, spragnione, wyczekujące, opętane wysokim stężeniem braku drugiej osoby.

Takie oto urządzenie dziś odkryłem. Stałem chwilę i patrzyłem.

Czasem mam wrażenie tak patrząc na to wszystko, że odrabiam właśnie ważną lekcję w moim życiu.

Tymczas

Instagram06_1 Instagram06_2 Instagram06_3 Instagram06_4 Instagram06_5 Instagram06_6 Instagram06_7 Instagram06_8 Instagram06_9 Instagram06_10 Instagram06_11 Instagram06_12 Instagram06_13 Instagram06_14 Instagram06_15 Instagram06_16 Instagram06_17 Instagram06_18 Instagram06_19 Instagram06_20 Instagram06_21 Instagram06_22 Instagram06_23 Instagram06_24 Instagram06_25 Instagram06_26 Instagram06_27 Instagram06_28 Instagram06_29 Instagram06_30

Tymczasowe sprawy. Taki jest teraz czas. Nigdy wcześniej mój kalendarz nie był tak (roz)ważny. Nowe rzeczy, stare już przeminęły. Ląduje gdzieś na trasie. 104 kilometr z / do Warszawy. Można by rozpisywać się o każdej z fotografii, a ja tak bardzo lubię fotografować iPhonem. Świetna dokumentacja i notatnik z naszego lub cudzego życia. O tym chyba pisałem trzy tysiące razy.

——–

W zasadzie skończyłem już V rok studiów, latem trzeba będzie napisać pracę mgr i skończyć studia wyższe. 8 lat to o 3 za długo. Zwyczajnie już mi się nie chce.

——–

A ja powoli zbieram myśli o stworzeniu albumu z okazji 10-ciu lat prowadzenia fotobloga (styczeń 2014). Czy ktoś z was, chciałby mieć na swojej półce taki album? Z tekstami i fotografiami.