Wisłostrada
Park Praski
Dom
Plac Zamkowy
Plac Zbawiciela
Grójecka
Grzybowska
Rondo Dmowskiego
Pole Mokotowskie
Wisła
Białołęka
Plac Trzech Krzyży
Bracka
Pole Mokotowskie
Al. Niepodległości
Ochota
Banacha
Al. Jerozolimskie
Paweł
Było jeszcze ciemno. Coś mi się śniło. Burza. Taka czerwcowa, taka jaką lubię. Kojarzy mi się z tym co było rok temu. Otworzyłem oczy. Nagle błysk i grzmot w tym samym czasie. Zamknąłem okno i wyłączyłem z wtyczek jakieś elektrosprzęty. Tak dla świętego spokoju. Wróciłem do łóżka. Słuchałem burzy i deszczu. Tak bardzo to lubię. Właściwie czasem zastanawiam się po co ja to piszę…może trochę mi lepiej. Dobrze, że zdrowy rozsądek i nieśmiałość blokuje mnie przed wylewem myśli z moich głębokich pokładów, tam gdzie myśli się przechowuje i przetwarza. Takie normalne myśli, które każdy ma i każdy się z nimi (nie)dogaduje. Właściwie ostatnio jestem bardzo mono(tematyczny).
Na zdjęciu Paweł Hajnos, którego już kiedyś fotografowałem, pamiętacie? Jeśli nie to można poprzednie zdjęcia zobaczyć tutaj. Kawa bez lodu na pl. Zbawiciela i Pole Mokotowskie.
Czterdzieści sześć nieznośnych godzin.
Tu

Góra
W kubku kawa. Za oknem ulewa. Telefon pozornie milczy.
Drugi dzień lata rozpoczyna telefon i szum deszczu. Zmęczony po 12 godzinach zdjęć otwieram oczy i rozglądam się gdzie leży mój ajfon. Zawsze leży w tym samym miejscu podłączony kablem do prądu. Oczy ciężkie jak betony tak samo jak gorąca pełna komarów noc. Lubię te nocne powroty do domu o ile są szybkie. Kubek pełen zmiksowanych słodkich truskawek i ciepły czaj z sokiem malinowym. Niedziela to dobry dzień by popracować w terenie. Przy okazji kolejnego projektu z Warszawą w tle, przyjrzałem się ponownie miastu. To żadna nowość, że własne podwórko najciężej sfotografować. Dlatego mimo założonej łatwości i tak wiem, że będzie trudno „ją” sfotografować. Nie myliłem się nic, a nic. Postałem chwilę jeszcze gdzieś na skrzyżowaniu i podjechał mój autobus. Deszcz zamknął wszystkim niedowiarkom buzie, a ja znów stałem na skrzyżowaniu ulic pod moim domem. Patrzyłem na wielkie krople ciepłego deszczu, zrobiłem zdjęcie i pobiegłem pod dach. Cały mokry, ale wewnętrznie szczęśliwy.
Wolna – Mela Koteluk (video)
Biegnę ulicami
Światła miasta
Niosą mnie do domu spać
Kolejnego rana
Ta sama trasa
Tramwajem numer dwa
Między zdarzeniami
Jedno słowo zamiast zdania
Znów mi dasz
Biegnę za myślami
Gubię nogi za krokami
Co dzień do ciebie gnam
Tyle, tyle zdarzeń łączy nas
Tyle, tyle zdarzeń jeszcze łączy nas
Wyobraźnia wolna
Od tygodnia nie pozwala
Mi spokojnie spać
Gdy kobieta kocha
Od ciszy pęka głowa i starzeje twarz
Powrotów nie przewiduję
Tyle, tyle zdarzeń łączy nas
Tyle, tyle zdarzeń łączy nas
Instalife
Tęskni mi się za Podlasiem. Byłem w zeszłym tygodniu kilka godzin, ale w pracy. Jadąc gdzieś po małych uroczych drogach przypominały mi się moje dziecięce beztroskie wakacje, które spędzałem u Babci. Nawet się tam na dniach wybierałem, ale tyle do zrobienia, że można zapomnieć. Tak skrycie marzy mi się by ten miesiąc już się skończył.
Instalife, chociaż jak mówi Marcin #życietonieinstagram, a ile w tym prawdy?
Obecność
Potrzebuję obecności drugiego człowieka, bo potrzebuję promieniującej z niego energii, która mnie
wzmacnia: bliskość drugiego człowieka czyni mnie silniejszym. [Ryszard Kapuściński]
Taki fascynujący cytat widnieje na betonowym bloku ścieżki Kapuścińskiego na Polu Mokotowskim. Zawsze jak do moich oczu docierają jakieś ciekawe, trafne cytaty zastanawiam się jakie odniesienie mają do mojej osoby. W dorosłym życiu cenną sprawą z której bardzo się cieszę, jest świadomy wybór ludzi z którymi można razem czerpać wspólną energię. Taka symbioza dobra. Chociaż dziś widzę tylko jedyną możliwość czerpania siły. Wzajemnie. Nigdy jednokierunkowo. I to jest piękne.
A ten pusty pokój. Jeden z kilkunastu. To zamknięty były Rządowy ośrodek (pałac) wypoczynkowy, ukryty głęboko w lesie. W piwnicach realizowali kolejny odcinek Czasu Honoru, a ja snułem się po pokojach szukając tego czegoś. Samotna eksploracja to nie to samo co z Katarzyną. Jakoś tak za pusto i egoistycznie łaknąc obrazy i przestrzenie.
Od 9 godzin jest lato. Oby było najpiękniejszym latem mojego życia.
To wpis dla Ciebie.
30 godzin Wisła
Gorący podmuch w aucie. Kurz który gdzieś długo wisiał nad małą lokalną wyasfaltowaną drogą obok wału. Woda w Wiśle dosyć wysoka, zanurzone małe romantyczne wysepki, jak by zupełnie inny świat. Zegarek schowany w szufladzie bo czas nie jest dziś moim przyjacielem. Nawet wrogo na siebie patrzymy. Łatwo go zabić, ale wskrzesić się nie da. Proste. Wieczorem nad Wisłą komary atakują nasze nogi, tysiące ludzi, ten zapach rozgrzanych asfaltów. DobraNOC. Zakurzone stopy dnia następnego. Siedzę chwilę. Zapłon. Gorący podmuch w aucie.
Są rzeczy ważne i ważniejsze. Pamiętajcie o tym.
ZWM

Tak wielka jest ta bliskość, że miejsca brak na jeden obcy oddech // Katarzyna Nosowska
Stężenie
Między stopą, a rozgrzanym chodnikiem guma. Dobra, wygodna guma. Detale miasta w słońcu. Spokój. Taki trochę przerażający. Kiedy kładłem się spać, dzień w zasadzie już trwał. Zawsze zastanawiam się nad sensem wracania po pracy gdzieś z Polski, nocą samochodem. Ten powrót był wyjątkowo ciężki. Nie dość, że nigdy nie wiem czy auto które jedzie w moim kierunku z daleka ma wyłączone długie światła to jeszcze nigdy nie wiem czy mi coś wyskoczy. Jak na złość w radiu leciały takie fajne „moje” utwory. Oczy ciężkie, spragnione, wyczekujące, opętane wysokim stężeniem braku drugiej osoby.
Takie oto urządzenie dziś odkryłem. Stałem chwilę i patrzyłem.
Czasem mam wrażenie tak patrząc na to wszystko, że odrabiam właśnie ważną lekcję w moim życiu.
Tymczas
Tymczasowe sprawy. Taki jest teraz czas. Nigdy wcześniej mój kalendarz nie był tak (roz)ważny. Nowe rzeczy, stare już przeminęły. Ląduje gdzieś na trasie. 104 kilometr z / do Warszawy. Można by rozpisywać się o każdej z fotografii, a ja tak bardzo lubię fotografować iPhonem. Świetna dokumentacja i notatnik z naszego lub cudzego życia. O tym chyba pisałem trzy tysiące razy.
——–
W zasadzie skończyłem już V rok studiów, latem trzeba będzie napisać pracę mgr i skończyć studia wyższe. 8 lat to o 3 za długo. Zwyczajnie już mi się nie chce.
——–
A ja powoli zbieram myśli o stworzeniu albumu z okazji 10-ciu lat prowadzenia fotobloga (styczeń 2014). Czy ktoś z was, chciałby mieć na swojej półce taki album? Z tekstami i fotografiami.















































