Miasto, które nigdy nie śpi

4081
4089
4088
4087
4086
4085
4084
4083
4082
4090
4100
4099
4098
4097
4096
4095
4092
4091
4093
4094
4101
„Miasto, które nigdy nie śpi”

Ono nie śpi, ja z przyjemnością. Wczoraj niestety nie udało mi się wrzucić żadnego wpisu, a sobie obiecałem, ale nie dałem rady. Dziś w końcu mamy wieczór wolny od spacerowania i przemieszczania się nowojorskim transportem. Po tych trzech dniach można coś napisać. Do tego wrzucić parę fotografii.

Mieszkamy na Long Island w Queens. Dzielnica azjatycka. Wsiadając do autobusu ciężko nie poczuć się jak w Pekinie. W miejscu gdzie wysiada się z autobusu, wszędzie napisy chińskie i koreańskie, a może tylko chińskie? Bez znaczenia. Nim jednak autobus przyjedzie wszyscy stoją grzecznie w kolejce. Autobus podjeżdża i zabiera chętnych. Po angielsku mówi tylko suchy komunikat w autobusie o zamiarze otwarcia przednich drzwi.

Wczoraj chcieliśmy z dolnego Manhattanu dostać się pod Statuę Wolności. Niestety kolejka była już tak długa, że się wycofaliśmy pod budowę nowego World Trade Center. Miejsce samo w sobie ciekawe. Dla mnie tamten dzień był szokiem, obrazki płynące z telewizora mam do dziś w głowie. Wczoraj pierwszy raz w życiu byłem w tym miejscu gdzie stały dwie wieże. Czuć jakiś dziwny duch amerykańskiej dumy. Pracownicy budowy na kasakach mają amerykańskie flagi, na odblaskowych koszulkach napisy w stylu: duma i walka, 9/11 pamiętamy. Tuż przy samym płocie mała pizzeria w której robotnicy jedzą pizzę w kawałkach, my obok nich. Pizza pyszna. Nawet nie fotografuję bo jestem zbyt głodny by myśleć.

Chwilę potem metrem drugi raz do Central Parku. Strasznie ciepło, zmęczenie robi swoje. Znowu do metra i do domu na Queens. Metro jednak w każdym mieście jakoś zbiera ludzi. Nowy Jork to jak taka mieszanka studencka. Różne orzeszki i takie tam, wymieszane. Dokładnie i smacznie. Na jednym z odcinków vis’a’vis nas siedziały dwie Rosjanki. Jedna dorosła, druga z nich to mała dziewczynka. Rozmawiały po angielsku, a zaraz po rosyjsku. Raz tak raz tak. Dlaczego? :)

Wieczór natomiast wypełnił blask Times Square. Z tysiącami ludźmi. Może na żywo to miejsce nie robi takiego wrażenia, jednak odwiedzanie znanych miejsc ma coś w sobie. Długo tam nie da się wysiedzieć. Czarnoskóry Batman, myszka Miki i Elmo. Miałem już dosyć bo jeszcze organizm żyje czasem polskim, a ciężko się racjonalnie myśli o 6 nad ranem. Miasto jednak o tej porze żyło w najlepsze. Nawet miałem wrażenie, że było więcej ludzi jak za dnia.

Dziś (w zasadzie wczoraj w PL) wybraliśmy się z samego rana na Liberty Island by zobaczyć Statuę Wolności. Zawsze wydawało mi się, że jest większa i bliżej lądu. Filmy kłamią! Mimo wszystko z bliska robi wielkie wrażenie. Sama ma przecież już 125 lat! Co ciekawe w sklepie z pamiątkami była łazienka. Podczas sikania można było słuchać hymnu USA. Urocze.

Nie da się spacerować po ulicach Manhattanu bez zadzierania głowy. Nie jestem wielkim miłośnikiem fotografowania architektury, ale tutaj się inaczej nie da. Wysokie budynki, a na każdej ulicy coś ciekawego do fotografowania. Każda nazwa coś mówi, każdy większy budynek gdzieś już się widziało. Takie jest to miasto.

Zresztą uwierzcie mi, ale ciężko to wszystko opisywać. Nawet chyba fotografie nie oddają tego jak to wszystko wygląda.

A na koniec dnia wizyta w B&H. O tym sklepie słyszałem od wielu ludzi. Tyle fajnego sprzętu foto nie widziałem nigdy. Jednak najlepsze wrażenie zrobiła na mnie obsługa. Wszyscy z pejsami i w myckach :D

New York City

Nowy Jork
4077
4078
4079
4080
Wczoraj już nie miałem siły cokolwiek napisać. Po 24 godzinach na nogach moja głowa dosłownie przestała działać. Do tego długa podróż samolotem z Warszawy do Nowego Jorku. Jest to ciekawa sprawa i o tym to w ogóle można nakręcić niezła komedię. Polacy to świetny temat. Do tego zmęczenia doszła dwójka dzieci która przez prawie całe 10 godzin płakała jak by je ktoś mordował.

Tuż po przylocie urzędnik imigracyjny wbijając nam pieczątkę w paszport zagadał, że oglądał jakiś film którego akcja działa się w Polsce. Nie powiem, ale wszystkie sprawy wizowe i granice różnych Państw zawsze budziły we mnie niepokój. Tutaj poszło wszystko łatwiej niż mi się wydawało. Jednak jakiś dziwny stres był. W autobusie z dworca Jamaica, wyjąłem mapę z zaznaczonym miejscem gdzie będziemy mieszkać, od razu cały autobus chciał pomagać. Warto dodać, że były to chyba wszystkie narodowości świata. Strasznie to miłe. Szczególnie ten Azjata który chyba nic nie widział, a walczył by odczytać nazwę ulicy.

Dziś kiedy po schodkach stacji metra dotarłem na powierzchnię Manhattanu oniemiałem. Ilość informacji jakie docierały do moich oczu nie mogły ni jak się przewalić przez mój mózg. Ja się nie dziwię koledze który dopiero czwartego dnia pobytu tutaj zaczął fotografować. Po jednym dniu spędzonym w Nowym Jorku to zbyt mało by cokolwiek więcej napisać. Jet lag to zły kolega.

WAW / PX 680

4074 4075
Przemek z We ♥ Instant podarował mi jedną kasetę do Polaroida 600, konkretnie Impossible TestFilm PX 680 . Poprzedni wkład mi się przeterminował, bateria padła więc wkłady mogłem tylko oddać ku eksperymentom z wałkiem do mięsa. Ponieważ od maja używam z wielką frajdą Instaxa to efekt nowych wkładów PX 680 jest zupełnie inny. Czas wołania jest około 5-6 razy dłuższy od Instaxa, a fotografie nie mają rzeczywistych kolorów. Oczywiście dla jednych to zaleta, dla mnie eksperyment. Zabawa :)

Tu-154M podchodzący do lądowania / Muzeum Powstania Warszawskiego
Ja / Ja
Magda / Szpital Banacha
PKiN / Paweł – Fotoplastikon

Notka

4073
Sierpień się pręży. Jak kij.

W telewizorze olimpiada. Oczywiście wcześniej sobie mówiłem, że tam pojadę. Nawet Adaś zapraszał do siebie. Wyszło jak wyszło. Telewizor. Za dużo sobie za każdym razem obiecuję. Brazylii sobie nie obiecuję. Nic, a nic.

Tak sobie właśnie uświadamiam, że poznając kogoś nowego zawsze lubię słuchać gdzie ktoś był. Sporo o tym ostatnio myślałem. Proste myśli. Zawsze na mnie wrażenie robiło jak ktoś był w Rosji, przejechał się koleją transsyberyjską. Był w Azji czy za Atlantykiem. Po prostu w tych miejscach w które chciałoby się pojechać, a sama droga do celu wymaga pewnego wysiłku. To może jakieś moje małe wewnętrzne spaczenie oceny człowieka, ale to właśnie ilość nabitych kilometrów zawsze robiła na mnie największe wrażenie. Szczególnie jeśli ktoś podróżował z aparatem. Świadomie.

Fotografuję sobie Polaroidem 600 z nowymi wkładami Impossible Project, które dostałem od Przemka. Jutro lub pojutrze wrzucę skany.

Sierpień się pręży. Jak lina.

Wola

4063
4064
4065
4066
4067
4068
4069
4070
4071
4072
Spacer po Woli.

Stalagmity

4062
Z Polaroida wyjąłem kasetkę w której było kilka przeterminowanych wkładów. Bateria była już wyczerpana więc stwierdziłem, że na własną rękę coś (dosłownie) stworzę. Jednego Polaroida mrożę. Letnie fanaberie.

Poranny czaj z cytrynką. Spokojna muzyka i dużo pracy. Na szczęście chyba to lubię. Chyba bo wolałbym teraz relaksować oczy i duszę. Jest dobrze.

Gen. bryg. Zbigniew Ścibor-Rylski

Gen. bryg. Zbigniew Ścibor-Rylski
„Serce boli, dlaczego wydajecie takie okrzyki? Zastanówcie się. Jak można. Gdzie macie komunę? Wiele tysięcy osób oddało życie, aby nie było komuny. Przepraszajcie, bo inaczej nie przyjmiemy waszych hołdów. Jest wolna Polska możecie mówić wszystko, ale nie wolno wznosić takich okrzyków na takiej uroczystości. Serce moje jest z wami, ale jak możecie tak mówić. Mówicie chwała bohaterom, a Ci bohaterowie płaczą, gdy słyszą wasze słowa.”

http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Ścibor-Rylski

Obrazki

4054
4055
4056
4057
4058
4060
Warszawo ma,
Patrz w oku mym łza
Bo nie wiem czy jeszcze zobaczę cię jutro
Warszawo ma

Dziś cały dzień jeździłem z jednego punktu do drugiego w którym dobywały się oficjalne uroczystości. Dziś naszła mnie refleksja, że ten dzień jest świętem prawdziwej miłości do tego miasta.
4059

Zwyżka

4048
Bronisław Komorowski
4050
4051
Bronisław Komorowski
4053
Zwyżka się buja od chodzenia po niej. Operatorzy się wściekają bo im się obraz buja.

Spędziłem na niej trzy godziny, planowałem tylko 20 minut. Mimo, że czekałem tylko na jedno ujęcie nie omieszkałem wcisnąć spust parę razy. Niby nadprogramowo.

Bardziej wolę przebywać wśród takich fotografów niż wśród tych co w 20-stu fotografują Kasię Cichopek. Tak mam.

Jutro 1 sierpnia.

Hymn

Powstaniec Warszawski
Jak co roku gdzieś w okolicy tych dni odbywa się spotkanie Powstańców Warszawskich z Prezydentem RP. Wśród kilkuset fotografii jakie dziś zrobiłem w mojej pamięci zapadł ten jeden Powstaniec. Sfotografowałem go podczas kiedy w tle leciał hymn. Dopiero później zauważyłem, że patrzył na mnie.

Chyba dziś nic nie mam więcej do powiedzenia. Jestem zmęczony.