Jak byłem mały to widziałem kopię Sputnika w Muzeum Techniki. Tamta chwila zmieniła moje życie. Serio.
Zrobiłem małe wideo ku pamięci tamtego wydarzenia.
Jak byłem mały to widziałem kopię Sputnika w Muzeum Techniki. Tamta chwila zmieniła moje życie. Serio.
Zrobiłem małe wideo ku pamięci tamtego wydarzenia.

Raz na jakiś czas w empiku zwiedzam dwa działy. Pierwszy to dział reportażu, drugi to dział z przewodnikami po świecie. Szczególnie poszukuję jednej rzeczy: czegoś o Rosji. Z przewodnikami jest tak, że jest ich mało, większość już znam, a jednej firmy nie polecam. Tej na literkę „B”. Dużo faktów historycznych, na plus, ale jak już idzie o porady praktyczne to kaplica. Szczególnie przewodnik o szlaku kolei transsyberyjskiej. Gdyby tylko nim się sugerować to podwójna kaplica. Powinni pewne informacje chociaż delikatnie zaktualizować. Ceny z 2000 roku znacznie się zmieniły. Mowa o przewodnikach po polsku. Z drugiej strony może brak informacji w przewodniku o miejscu które mnie interesuje, też dodaje jakiejś nutki tajemniczości i niedostępności.
W dziale reportażu jest o wiele lepiej. Tutaj wszelakie braki nadrabia Jacek Hugo-Bader. Od czasu do czasu pojawiają się też inne tytuły. Dziś na poprawę i tak dobrego humoru, nabyłem kolejną „ruską” pozycję. Pierwszą część książki nawet autor mi podpisał. Takie lubię najbardziej. To wschód. Właściwie czas tam wrócić. I to szybko. Idzie zima!

Tajfun II. Czeka, aż Polska się wybudzi.
Niby zwykły wóz bojowy, ale jak widzę taki wóz to wiem, że coś się dzieje. Zawsze mam aparat przy sobie. Gdybyście się przy nim znaleźli (całkiem przypadkiem, oczywiście) i nagle zacznie dziwnie buczeć to uciekajcie. Po bokach ma takie małe dziurki z których leci czerwona ciecz znacząca agresywnych ludzi. Potem ciężko to zmyć ;)
A tu jego młodszy brat. Tajfun III.

Popołudniu na jednej z ulic miasteczka.





Wydaje się, że te miejsca nic wam nie mówią.
Zniszczona ławka, betonowy stół, bałagan. Nikt o to nie dba, niepotrzebne, dziadostwo.
Zabite dechami drzwi opuszczonego domu przy ulicy, takiej jak inne wszystkie.
Róg dwóch ulic, płotek, zaniedbana flora, zniszczona siatka.
Chodnik, miejsce na sprzedaż, trawa zapuszczona do granic zdrowego rozsądku.
Okno, wyryte napisy na ścianie, bałagan.
Miejsca zupełnie podobne do niczego, do wszystkiego. Takich miejsc jest miliony w Polsce. To zupełnie zrozumiałe. Jest tylko jedna znacząca różnica, która tak wiele znaczy w odbieraniu przez nas miejsc czy obrazów. Wspomnienia.
Podczas tych kilku dni w Terespolu, w małym klimatycznym miasteczku przy samej granicy z Białorusią, postanowiłem wybrać się w sentymentalną wycieczkę do 1992 roku. To równo dwadzieścia lat. Podczas tego spaceru starałem się spojrzeć na miejsca (małe i duże) w sposób dosyć banalny. Co się zmieniło?
Nie zamierzam opisywać każdego miejsca zapisanego na fotografiach bo dla was jest to mało ciekawe, ale widzę po sobie jak ważna jest pielęgnacja wspomnień. Głupi krawężnik, płotek, domek i napis. Nie potrafię przełożyć tego na żadną znaną mi fizyczną wartość.
Jednakże trochę zawsze żal jak stary miejski park zmienia się w miejsce dobre do odpoczynku z latanią która świeci. Tamten park bez ławek, z uszkodzoną latarnią, publicznym szaletem i pijaczkami, odszedł. Pozostał tylko w głowie. Fotografii brak.

Wczoraj byłem w Łodzi. Pierożki w filmówce. Zaliczenie. Koledzy. Wieczorem mecz Legii . Dzisiaj stałem przez bramą wielkiego kompleksu w którym za chwile miała imprezować Aleksandra Kwaśniewska z jej nowym mężem, którego nie znam, ale lubię. W samochodach pochowani tandetni paparazzo, ulewa i miejscowa ludność, która też chciała coś uszczypnąć z tego jak by się wydawało, lepszego życia. 40 kilometrów pod Warszawą. Mimo tego zimnego deszczu, tej złej jesieni i bolącej głowy aparat leżał na siedzeniu, wycieraczki pracowały jak oszalałe, a woda spod opon waliła gdzieś w ciemne pobocze.
Ostatnio robię dla siebie więcej zdjęć telefonem niż aparatem. Strasznie mi się to podoba.

No to tak. Czekając, aż Adam pomoże mi zrobić migrację ze starego fotobloga senq.ownlog.com, rozpocząłem nadawanie na nowej fali, robertdanieluk.com/blog. Po ośmiu i pół latach nowy adres i system obsługi fotobloga, tamten tak jak pisałem był bardzo ograniczony i niepewny. Trochę czasu zajmie mi modyfikacja wyglądu. Jednakże cieszy mnie to, a nowe zawsze daje jakąś chęć do robienia nowych i lepszych rzeczy. Niby to tylko jakaś strona w sieci, ale bardzo lubię (foto)blogować. Także dziękuję wszystkim tym, dla których to co pokazuje ma jakieś znaczenie i nadal będziecie ze mną. Muszę dodać, że gdyby nie fotoblog nie poznał bym wielu wspaniałych ludzi, którzy mnie inspirują i dla których warto to wszystko robić.
Przy okazji stworzyłem też stronę na facebook.com/robertdanielukcom, więc jeśli macie ochotę otrzymywać świeże informacje o tym co tu będę wrzucał to serdecznie zapraszam.
Koniec ogłoszenia :)

Dopijam kawę. Chcąc by to dopijanie trwało jak najdłużej. By nie zobaczyć dna. Za oknem krzyki i przerwany sen. Ten stan kiedy zostajemy wyrwani ze świata, który jest nieobliczalny i fascynujący. Im szybciej jesteśmy z niego usuwani tym szybciej nasza pamięć się zatraca. Parter. Sen zapomniany.
Żółta kartka, zapisana lista. Punkt po punkcie do zrealizowania. Punkty z dnia poprzedniego dochodzą do dnia dzisiejszego. Realizacja. Zakończenie. Rozpoczęcie. Niechęć, ale też i radość.
Dopijam kawę i przypominam sobie chwile kiedy nie mogę zasnąć. Setki myśli, setki wszystkiego tylko tego czego mi teraz nie wolno i nie potrzeba. Czy tak jest zawsze? Nawet biała ściana wydaje się taka ciekawa.

Co czują kosmonauci którzy wiedzą, że już nie wrócą na ziemię, że ich kosmiczna kapsuła oddala się od domu. Jakie myśli ich ogarniają, jaka beznadziejność, frustracja, niemoc. Jak umierają?
Pełne odejście. Bez wyjścia.

Kartka jaką wysłałem Dawidowi. Dwie wieże nadal funkcjonują.
1WTC: 541m (2013- )
WTC1: 526m (1970-2001)
WTC2: 526m (1971-2001)
Spotkanie symboliczne z myślą o Darku.
Był wtorek. Wróciłem ze szkoły do domu. Mama siedziała przez telewizorem. Na stole w kuchni leżało wezwanie na policję, akurat na dziś. Mama mnie zawołała i powiedziała, że zaatakowali Amerykę. Pobiegłem do kolegi, od progu prosząc go o włącznie telewizora. A tam paliła się jedna z wież World Trade Center. Mimo, że nie miałem nic wspólnego z tym krajem, że nigdy tam nie byłem, że nikogo bliskiego tam nie miałem, stałem wryty wpatrzony jak w obraz. Mentalnie wstrząśnięty. To co stało się później każdy z nas wie. Drugi samolot, druga wieża, pył. Zamach, spisek i tak dalej. Z krajobrazu Nowego Jorku zniknęły dwie wieże. Wcześniej nawet chyba nie zdawałem sobie sprawy jak wyglądał Nowy Jork, nie mówiąc już o WTC.
Następnego dnia kupiłem sobie gazetę i przez długi czas wisiała ta okładka na ścianie. Nie pamiętam już czy jeszcze ją gdzieś mam. Można nawet powiedzieć, że od tamtego momentu świat wygląda trochę inaczej. To dzięki 11 września dziś na niektórych lotniskach zdejmujemy buty, nie wnosimy do samolotu pewnych rzeczy. Jak pokazuje historia wtedy było to jeszcze za mało. Dziś możemy narzekać, że musimy tak szczegółowo przechodzić kontrolę na lotnisku ale chyba jeszcze wiele do zrobienia. Tak jak rok temu na lotnisku w Moskwie, gdzie wniósł ktoś na sobie bombę zabijając 35 osób.
Będąc w Nowym Jork nie da się nie zauważyć budowy nowej wieży. Tuż obok Empire State Building czy Chrysler Building króluje nad krajobrazem Manhattanu. Dziś już uzyskała swoją ostateczną wysokość. W zasadzie często wśród różnych uliczek można było zobaczyć 1WTC. Przy placu budowy można spotkać wszędzie odpoczywających robotników z koszulkami odblaskowymi w dwóch kolorach (żółty i pomarańczowy). Każdy z nich ma na niej jakiś napis dotyczący budowy (duma), a także naklejki na kaskach. Amerykańska flaga, 9/11 i duma z budowy nowego krajobrazu Nowego Jorku. Na samochodach strażackich naklejki „9/11 We Remember”.
Tuż za rogiem mała jednostka strażacka. Na niej portrety strażaków, małe flagi przyniesione przez ludzi, kartki z napisami i na jej ścianie wielka tablica upamiętniające tamte chwile. Dwie wieże i dym. Ma się wrażenie, że dla nowojorczyków stare WTC ma nadal ogromne znaczenie. Po pierwsze da się to zauważyć na pocztówkach. Na nich nadal(!) widnieją stare bliźniacze wieże mimo, że minęło już 11 lat. Po drugie odbudowa tego miejsca jest dla nich bardzo ważna o czym pisałem wcześniej. Osobiście budynek 1WTC podoba mi się znacznie mniej od starych wież, ale nie oto tu chodzi.
Wybrałem kilka fotografii na których mam nowe World Trade Center. Sama nazwa nadal budzi we mnie ciekawe wspomnienia z tamtego wrześniowego dnia. Zresztą dziś też mamy wtorek, a samoloty lecące tuż nad tym miejscem robią wrażenie.
9/11











