Notes

Sos Amerykański

Sos Amerykański

Sos Amerykański

Sos Amerykański

Sos Amerykański

Sos Amerykański

Sos Amerykański

Sos Amerykański

Sos Amerykański

Sos Amerykański

Sos Amerykański

Sos Amerykański

Sos Amerykański

Sos Amerykański

Sos Amerykański

Sos Amerykański
Mógłbym o tym myśleć i pisać, pisać i myśleć. O drodze. Droga jako proces przemieszczania się z punktu A do punktu B. Nawet dla samego przemieszczania się, podróży, zmiany miejsca, upływających minut i godzin, czasem dni. Wydaje się, że punkt docelowy to tylko symbol, wymówka do odbycia i przeżycia drogi. Bycie w miejscu to straszna ujma dla duszy. Zamykanie horyzontów. Wszystko jednak i tak z założenia nas ogranicza. Palec, globus, czas, kasa, zobowiązania, zasady, szuflady wypchane mapami i fotografiami.

Wpis ten znad kubka pełnego czaju i miodu dedykuję tym wszystkim, którzy widzę i czują smak drogi, nawet częściej w chwili kiedy wracają do domu. Przeczytać książkę i po tym fakcie myśleć o tym co się (w niej) przeżyło. A sam wpis o drodze w szczególności Katarzynie Mach, która chyba wie o czym piszę.

Koszmarny sen

 Hitler mnie ukarał. Może jego duch, może to inna zła energia.

Jak człowiek zmuszony jest leżeć w łóżku, a ma dostęp do telewizora to można jeszcze bardziej się rozchorować. Mimo to można z tego pudła się wiele dowiedzieć. Dziś np. Radio Maryja obchodzi 21-szą rocznicę powstania.

Mam już dosyć, a za równy miesiąc muszę być w 120% formie zdrowotnej.

Przeproś_cie

Na głowie nie mam czapki. Chusta w kratę opatula szyję, a w torbie kawa. W autobusie z Woli donikąd wściekle płaczące małe dzieciątko i wzrok pasażerów wpatrzony w nicość. Wysiadam. Łapię na twarz przez ciemne okulary słońce, które dziś rozświetliło to szare, opuszczone z zielonych liści drzew.

Próżna w dźwiękach młotów i maszyn. W bramie klęczy mały on. Adolf Hitler. Taki bezbronny, zamyślony, może nawet smutny. Wpatrzony w dziurę staram się poznać jego wyraz twarzy, czekam nawet jak się odwróci do mnie. Nic z tego. Brama zamknięta, nie da się do niego podejść, nie mogę nic zrobić. Czekanie z głową w dziurze staję się dziwne. Wyjmuje telefon i robię mu zdjęcie. Rozglądam się raz jeszcze, w dziurę raz jeszcze wkładam głowę i odchodzę.

Długie nic z tego Panie Adolfie.

(Autorem pracy jest Maurizio Cattelan ten od Jana Pawła II przygniecionego meteorytem w Zachęcie)

Siedem życzeń

Instax 210 - Niewinni Czarodzieje

Instax 210 - Niewinni Czarodzieje

Instax 210 - Niewinni Czarodzieje

Instax 210 - Niewinni Czarodzieje

Instax 210 - Niewinni Czarodzieje

Instax 210 - Niewinni Czarodzieje

Instax 210 - Niewinni Czarodzieje

Instax 210 - Niewinni CzarodziejePo sobotnim wieczorze rozmyślałem o podróży w czasie. Taki pomysł w mojej głowie siedzi już od wielu wielu lat. Gdyby tylko zapaliło się zielone światło to do torby wrzuciłbym notes, długopis, aparat z całym szkłem i worek kart pamięci. Wsiadłbym do takiej maszyny, wstukał datę 05/04/1983 i wyruszył w podróż. Gdybym miał tylko jeden dzień mój plan wyglądał by skrócie mniej więcej tak: tuż po wyjściu z maszyny, pojechałbym taksówką do szpitala na ulicy Komarowa (dziś Wołoska) i przez szybę, drzwi jakkolwiek by to wyglądało, zobaczył siebie leżącego w inkubatorze. Zrobiłbym kilka fotografii, zobaczyłbym może jak wyglądała moja Mama kiedy się urodziłem. Znów wsiadł w taksówkę lub autobus i pojechał na Ursynów. Przez te kilka kilometrów ze szpitala, robiłbym zdjęcia. Znów do centrum gdzie byłoby mnie pełno. Chciałbym zobaczyć tych ludzi, te sklepy, samochody, budynki które wtedy lśniły nowością. Po prostu ten dzień w którym się urodziłem. Pewnie gdyby było więcej czasu chciałbym zobaczyć rodzinę, ale silniejsza była by misja: 05/04/1983 w full HD.

Muszę tylko pamiętać. Zabrać parasolkę bo tego dnia padał deszcz.

Siedem życzeń spełni się
Jak w tygodniu siedem dni
Pomyśl dobrze czego chcesz
Zanim powiesz
Siedem życzeń, życzeń twych
Jak mądrości siedem bram
Czy potrafisz przez nie przejść
Będąc sobą

Pan Fotograf

Jeśli prawdziwa prywatka w domu, na lokalu to tylko zaprosić Pana Fotografa.

Inaczej się nie liczy.

Victoria

Hotel Victoria.
Wódka. Profesjonalistki i Milicja.
Disco. Ogórki i Bigos.

Tylko Borewicz nie przyjechał. Pewnie miał jakaś akcję, odbicie na lotnisku.

Plac Konstytucji

Mam ochotę czytać parę książek naraz, co oczywiście nie jest możliwe. One jednak leżą, a nawet stoją w kolejce:

„Na północ od Moskwy” – Aleksander Kuzniecow
„Oko Jelenia” – Andrzej Pilipiuk
„Archipelag Gułag” – Aleksander Sołżenicyn
„Czerwona gorączka” – Andrzej Pilipiuk (co w sumie czytam)
„Witajcie w raju” – Jennie Dielemans
„Zrób sobie raj” – Mariusz Szczygieł
„14:57 do Czyty” – Igor Miecik

Oraz parę innych tekstów, podręczników, poradników i instrukcji obsługi.

Paweł Hajnos


Aktor

Chłodno na ulicy. Jakiś facet z wielkim drewnianym krzyżem czekał na swój autobus. Kobieta w publicznej toalecie przyjęła 2 zł, podziękowała. Wśród setek książek szukam tych które już znam. Ulica zalewa się ciemnością, za chwile włączą się latarnie, wdycham chłód przez usta i idę dalej.