20 czerwca 1997


Zbierałem się do tego dosłownie kilkadziesiąt miesięcy, zwyczajnie. Dziś jedną z moich kaset (dwóch!) VHS przegrałem na DVD i…oniemiałem. Na kasecie, przyklejone małe nalepki, 24 05 1992. Nie wiedziałem, że na tej kasecie jest także moment z rozdania świadectw w mojej szkole podstawowej nr. 319 na warszawskim Ursynowie. Ja dostałem świadectwo ukończenia klasy 7, a mój brat 1.

Większość nagrania stanowi moja komunia z 1992 roku. Nie będę się na razie tym materiałem zajmował bo ma dla mnie ogromną wartość i ładunek emocjonalny. Nawet nie spodziewałem się, że obraz ruchomy (pamiętając tamte chwile jedynie jako fotografie), tak wzrusza i pobudza pamięć.

Tęsknię za tym zapachem powietrza, majowym. Za Dziadkami.

Mea Szearim przed szabatem

Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert Danieluk Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert Danieluk Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert Danieluk Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert Danieluk Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert Danieluk Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert Danieluk Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert Danieluk Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert Danieluk Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert Danieluk Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert Danieluk Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert Danieluk Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert Danieluk Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert Danieluk Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert Danieluk Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert Danieluk Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert Danieluk Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert Danieluk Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert Danieluk Mea Szearim | Jerozolima | Izrael | Robert DanielukMała żydowska dzielnica w Jerozolimie. I tuż obok wcześniej wspomnianej ściany płaczu, miejsce które warto zobaczyć. Koloryt, egzotyka, wehikuł czasu, skrajna religijność, zacofanie, klimat, atmosfera, zaskoczenie. To tylko kilka słów które sensownie mogą opisać to małe miejsce w którym aparat nie jest mile widziany.

Moje pierwsze wrażenia opisałem tutaj „Mea Shearim„: Wygodne buty. Długie czarne spodnie. Ciemna koszulka. Koszula z długim rękawem. Okulary w plecaku. Gdzieś w bramie Kasia zakłada czarną, smutną jak noc spódnicę. Nad wejściem wisi informacja, że nie jest to miejsce turystyczne, że najlepiej by było gdyby ludzie dali im święty spokój, nie mówiąc o ubraniu w jakim nie można wejść. Chodzi oczywiście o dzielnicę (jeśli to tak można nazwać) Jerozolimy gdzie mieszkają ultra ortodoksyjni Żydzi, którzy nie uznają państwa Izrael, a jedynym zajęciem mężczyzn jest modlitwa. Szczególnie za tych którzy im dają pieniądze na życie, zza oceanu. Wydaje się, że czas tu się zatrzymał. Co krok przemyka jakiś Żyd w czarnym kapeluszu i ogromnymi pejsami. Ciągnie za rękę syna. On też ma pejsy, ale do pasa. Prawdę mówiąc nie mam śmiałości by fotografować, bo wiem, że mieszkańcy tego nie lubią. Jak by nie patrzeć, nikt nie lubi obcych butów w swoim domu. W powietrzu unosi się zapach popcornu, przemieszany ze smrodem biednych miejsc i śmietników. Wszyscy gdzieś biegną. Za kilka godzin szabat i wszystkie sklepy będą zamknięte. Kobiety ubrane skromnie i chyba przez to obdarte z pewnej kobiecości. Każda w ciąży, a ta u której brzucha nie widać, pcha wózek. Małe dziewczyny też pchają wózki, puste jak by już za młodych lat uczyły się tego do czego są. W zasadzie wózki są wszędzie. Widok tego wszystkiego jest dziwny do opisania. Z jednej strony coś fascynującego, z drugiej strony pokazuje jak religia i jej fanatyczność zmienia życie. I to mnie przeraża.

Dobrze mieć czasem wybór.

Jerozolima – Ściana Płaczu

Jerozolima | Izrael | Robert DanielukJerozolima | Izrael | Robert DanielukJerozolima | Izrael | Robert DanielukJerozolima | Izrael | Robert DanielukJerozolima | Izrael | Robert DanielukJerozolima | Izrael | Robert DanielukJerozolima | Izrael | Robert DanielukJerozolima | Izrael | Robert DanielukJerozolima | Izrael | Robert DanielukJerozolima | Izrael | Robert Danieluk51935192Nim dotarliśmy do Jerozolimy, odwiedziliśmy Masadę. To jedno z najważniejszych miejsc dla mieszkańców Izraela, ale do tego miejsca jeszcze wrócę. Podróż spod Masady do Jerozolimy trwała około 2 godzin. Pod dworcem w Jerozolimie nie mogliśmy znaleźć autobusu, który miał nas dowieźć do naszego hostelu, więc poszliśmy na piechotę. Miasto było ciepłe, wszędzie małe sklepiki, mnóstwo ludzi i kompletnie nowych krajobrazów. W drodze do hostelu zatrzymaliśmy się na wege kebaba, który wchłonęliśmy jak wilki. Nim jednak zjedliśmy go, trzeba było wejść na stare miasto Jerozolimy i wąskimi korytarzami dojść do celu. Nie powiem, ale zrobiło to już na mnie sporo wrażenie, mimo że było już ciemno. Ta część miasta powoli szykowała się do snu, a my wyruszyliśmy w teren.

Pierwszym przystankiem, który musiałem zobaczyć to ściana płaczu (wikipedia) i tam właśnie się udaliśmy. W zasadzie Jerozolima kojarzyła mi się tylko z tą ścianą. Oglądanie znanych miejsc jest miłe, jak zdobywanie kolejnych oznak czy wpinek (w moim wypadku magnesików na lodówkę). Droga wiodła znów przez labirynt korytarzy, tuneli, schodków, zakamarków. Nigdy nie byłem w podobnym miejscu więc miałem sporo frajdy. Gdzieś po minięciu kilku podwórek i placyków byliśmy pod ścianą płaczu. Podzielona na dwa sektory. Męski i damski. Ten drugi mniejszy, cichy, mało ciekawy. Męski? Duży, głośny i tam się udałem z białym nakryciem głowy, charakterystyczny dla tego typu wiary.

Miejsce niesamowite, chociaż jak to bywa w telewizji, wszystko wydaje się większe, chociaż małe nie było. Zmęczony, przechadzałem się między modlącymi i kiwającymi się Żydami. Co ciekawe gdyby nagle tak zaczęła się modlić (w swoim sektorze) jakaś kobieta mogła by zostać nawet aresztowana!

Jerozolima robiła się chłodna i ciemna, a my rozgościliśmy się w naszym pokoju, w grubych murach starego miasta.

Wizje rzeczywistości

02c54918a79011e3b7ed12d69d74e3c2_8 3b695702b06211e3854e122bbf2e8e5d_8 3d842746af5011e393a3120e7f1e83f1_8 3df0ed24b0e311e3ad46124c1a234ad5_8 6ce6f350b26711e3b0d10ab858ac5219_8 9e83608ab4fe11e39c23126c29766154_8 20fd9be6aa0211e39adb1273d8aecb25_8 025b3474b50011e3877612bf52e1e957_8 70f99554b53e11e387f812631f7314a1_8 74d0f0c4aec611e3aa271286935a506b_8 75e9adf0ae0511e3a71f1242dcea3051_8 77d923a2b1de11e3a0530ec574b11eb1_8 237aecfab06711e3931c0e0f73f68b66_8 676db670b45b11e3b88512e7cafcbe78_8 944ec82ab35511e3baca12f86435e031_8 2450b902a3b511e384640eda85d08e73_8 9852bd7cb36511e399df12cd97da4603_8 55859deab1d811e392121225398565de_8 aece8146a6f211e39e23126c93c6dca1_8 be7821f6af6711e3a6c812b4d37167a9_8 d1eab2aca9d711e3924b12f247178dfa_8 dfa0a17eaeee11e39c4d0ee0497810b2_8 f6f746ecaecc11e3a5e7128a49ca55a1_8 f441a442a5ee11e3965712a9382ce560_8

Warszawa – Izrael – Palestyna – Czechy – Warszawa – Opole – Berlin – Warszawa. Nie ma końca miesiąca, a jeszcze czeka mnie jeden wyjazd, mam nadzieje, że terminowo i z pełnym sukcesem. Tu i tam, a na liczniku 8000km. Z aparatem w plecaku, z telefonem w kieszeni. I tak sobie myślę, patrząc na ten zestaw zdjęć, że życie to nic innego jak milion myśli i rzeczy, wrzuconych do worka, wytrzęsione, wymieszane :) super!

Dziś w Warszawie spadł deszcz.

Berlin

Berlin | Robert Danieluk Berlin | Robert Danieluk Berlin | Robert Danieluk Berlin | Robert Danieluk Berlin | Robert Danieluk Berlin | Robert Danieluk Berlin | Robert Danieluk Berlin | Robert Danieluk Berlin | Robert Danieluk Berlin | Robert Danieluk Berlin | Robert Danieluk Berlin | Robert Danieluk
Korzystając z okazji tanich biletów na Polskiego Busa, pojechaliśmy do Berlina. Przyznam się, że nie bardzo lubię podróżować autokarem w długie trasy i jeśli tylko mam wybór, wybieram pociąg. Tym bardziej nigdy nie jechałem Polskim Busem i muszę powiedzieć, że chętnie bym to powtórzył. Wygodne autobusy, miła obsługa, szybka jazda. Jeśli wybieracie go jako swój środek transportu i nie będzie to jazda na odcinku 100km, to polecam wybór miejsca nad toaletą. Oparcia wyginają się prawie do pozycji poziomej co pozwala na namiastkę snu.

Nasza podróż trwała równo 24 godziny, a mi było bardzo miło wrócić do miasta w którym 12 lat temu, odbywałem praktyki (organizowane przez Cech Fotografów Berlińskich) i miałem okazję dobrze poznać miasto. Teraz mogłem bardziej zagłębić się w miejsce gdzie znajdował się mur berliński. W tym miesiącu przecież stałem pod murem dzielącym Palestynę od Izraela. Tutaj przeszłość, tam teraźniejszość.

Schöner Tag!

Czterdzieści

40mm 2.8
Za oknem pada więc czas zająć się sprawami z mojego plecaka. Od wrześnie zeszłego roku, prawie 90% fotografii robione jest tym małym, praktycznym i bardzo ostrym obiektywem. Zalet jego wiele. Jest tak mały, że aparat pod kurtką nie rzuca się w oczy, nawet wiszący na ramieniu też nie krzyczy. Jest cichy, nawet szalenie cichy i szybki. Do tego bardzo ostry. Z jego wad, a może to także zaleta to, że przy 2.8 winietuje, co w zasadzie dodaje uroku.

Canon 40mm 2.8 to z jednej strony dziwna ogniskowa. Ni to klasyczne 35mm, czy świetne 50mm to jednak ktoś wpadł na pomysł kompromisu i wyszło to super. Dobry jest także do filmowania.

Warto polecać coś co zwyczajnie jest dobre i tanie :) prawda?

Region Tamar

Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk Izrael | Robert Danieluk
12% mieszkańców Izraela to Rosjanie.

Lubię czytać Wikipedię, szukając ciekawych informacji o miejscach i rzeczach które mnie interesują. Zawsze dopełnia to moją wiedzę. Izrael stał się więc doskonałym przykładem podbierania takich informacji. W najniżej położonym miejscu na świecie. Obecnie jest to komfortowa miejscowość z kompleksem 12 dużych hoteli z ponad 7 000 miejsc noclegowych oraz wiele klinik medycznych. Dosłownie takie Las Vegas na pustyni.

Na przeciwko hotelu plaża. Mamy dostęp do tej pilnowanej, prywatnej hotelowej, ale wybieramy publiczną. Obserwujemy jak rodzina arabska zażywa kąpieli. Pani ubrana cała na czarno wchodzi do wody. Robi się gorąco. Za chwilę, ten wielki kompleks, zmniejsza się wraz z przebytą odległością. Za chwile znikamy gdzieś w dziwnych wąwozach po drugiej stronie drogi.

Hotele molochy są z jednej strony przerażające, z drugiej strony odejmują wiele zmartwień i pozwalają cieszyć się jednorazowością doznań.

Ein Gedi – Ein Bokek.

Morze Martwe

Morze Martwe | Dead Sea | Robert Danieluk Morze Martwe | Dead Sea | Robert Danieluk Morze Martwe | Dead Sea | Robert Danieluk Morze Martwe | Dead Sea | Robert Danieluk Morze Martwe | Dead Sea | Robert Danieluk Morze Martwe | Dead Sea | Robert Danieluk Morze Martwe | Dead Sea | Robert Danieluk
Wchodząc do niego trzeba pamiętać by nie mieć żadnych ran. Inaczej przyjemne unoszenie się na tej zasolonej wodzie może zamienić się w nieciekawy grymas na twarzy. Po wyjściu trzeba się opłukać pod prysznicem, który znajduje się obok plaży. Inaczej cała sól zamieni się w biały nalot na całym ciele i ubraniach.

Po drugiej stronie Jordania.

Ein Gedi

Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert Danieluk Ein Gedi | Izrael | Robert DanielukNa mapie było to zielone miejsce, a reszta otoczona żółtym bezkresem. W rzeczywistości było podobnie. Między szczytami gór, ta mała zielona plama to nic innego jak pewnego rodzaju PGR-oaza, zwana kibucem. Jak mówi wikipedia jest to spółdzielcze gospodarstwo rolne w Izraelu, w którym ziemia i środki produkcji są własnością wspólną. Kibuce odegrały znaczącą rolę przy tworzeniu państwa Izrael i nadal odgrywają znaczącą rolę w narodowej gospodarce. Nigdy wcześniej nie byłem w tych rejonach więc widok, zielonego bujnego „parku” otoczonego piaskami i Morzem Martwym na horyzoncie zrobił na mnie nie małe wrażenie.

Wyszukanie sensownego ekonomicznie noclegu w tamtym rejonie nie było łatwe, więc zdecydowaliśmy sobie umilić sobie ten wyjątkowy dzień :) chyba najlepszym lokum w okolicy co zresztą kojąco wpłynęło na moje ciało, duszę i aparat, który miał co fotografować. Po całodziennej łazędze po okolicy z nieudanym wejściem na szczyt góry, kąpieli w morzu (o czym napiszę w innym poście) i rozwaleniu sobie stóp, wieczór umilił nam kot, który w chwili kiedy zasypiałem dosłownie wlazł mi na głowę. Tak tak, kotów nie lubię, jestem wyznawcą psich przyjaciół.

Krajobrazy jakie otaczają brzeg Morza Martwego od strony Izraela robią wielkie wrażenie. Muszę podkreślić, że to chyba jeden z piękniejszych widoków, jakie miałem dane oglądać w moim życiu, może to wszystko było spowodowane jakimiś wewnętrznymi pobudkami, wypełnionymi obrazami, które zawsze chciałem zobaczyć? Nie wiem.

Zachodzące słońce przyniosło chłód i silny wiatr, a w telewizji mój ulubiony program, o policji w Los Angeles.