Warszawa – Izrael – Palestyna – Czechy – Warszawa – Opole – Berlin – Warszawa. Nie ma końca miesiąca, a jeszcze czeka mnie jeden wyjazd, mam nadzieje, że terminowo i z pełnym sukcesem. Tu i tam, a na liczniku 8000km. Z aparatem w plecaku, z telefonem w kieszeni. I tak sobie myślę, patrząc na ten zestaw zdjęć, że życie to nic innego jak milion myśli i rzeczy, wrzuconych do worka, wytrzęsione, wymieszane :) super!
Dziś w Warszawie spadł deszcz.
























Fajny masz plecak. Można wiedzieć jaki to?
Tak. Wysłałem Ci info na maila.
Tamten mail nieaktywny, prosiłbym na ten maciek.jaroszewski@wp.pl
Ta moda na taśmę przypomina mi „świńskie ryje” Kelly Family (kto pamięta te czasy?). Każdy kto się oklei, owiąże taśmą staje się właściwie członkiem tej Kelowej rodziny, hehe.
Zabiłeś mnie tym! :) Ostatnio nawet oglądałem klipy tej sekty :D -> Angelo i Pedi.