Byłem w pewnym hotelu pod Warszawą. To był bardzo zimny dzień. Pamiętam, że coś mnie nawet rozkładało. Wciągałem jakieś proszki na zdrowie, na moc, energię wiosny. Byłem w łazience, postanowiłem zrobić zdjęcie, proste, autoportret w kiblu, właściwie we kiblu, wrzuciłem na Instagram, dodałem tag #wekiblu. Minęło od tamtej chwili 138 dni. Potem poszło jak z bicza strzelił.
Wrzucam 50 fotografii swojej paszczy wekiblu. Niech więc wszyscy wekiblarze łączą się (w pary też!) :-)
Dziś też mijają 4 lata jak opuściłem ASP w Gdańsku. Przed pierwszym egzaminem zrobiłem sobie zdjęcie w kiblu moim małym LOMO LC-A, gdy opuszczałem Gdańsk zrobiłem komórką, też w tym samym.


















































bardzo mi się podoba ;) a pary wekiblu są zawsze spoczko, nie? ;)
Miszcz! Sweetaśne focie na Fejsa trzaskane z ręki wymiękają ;) Zniszczyłeś mnie tym wpisem :)
Aż dziw bierze w ilu to człowiek kiblach bywał..:)
Podobają mi się takie systematyczne projekty jak „we kiblu” :) Zacząłem kiedyś projekt „we lustrze”, ale zabrakło konsekwencji. Musze wrócić do niego.
samojebka zawsze spoko;)