4705W kubku kawa. Za oknem ulewa. Telefon pozornie milczy.

Drugi dzień lata rozpoczyna telefon i szum deszczu. Zmęczony po 12 godzinach zdjęć otwieram oczy i rozglądam się gdzie leży mój ajfon. Zawsze leży w tym samym miejscu podłączony kablem do prądu. Oczy ciężkie jak betony tak samo jak gorąca pełna komarów noc. Lubię te nocne powroty do domu o ile są szybkie. Kubek pełen zmiksowanych słodkich truskawek i ciepły czaj z sokiem malinowym. Niedziela to dobry dzień by popracować w terenie. Przy okazji kolejnego projektu z Warszawą w tle, przyjrzałem się ponownie miastu. To żadna nowość, że własne podwórko najciężej sfotografować. Dlatego mimo założonej łatwości i tak wiem, że będzie trudno „ją” sfotografować. Nie myliłem się nic, a nic. Postałem chwilę jeszcze gdzieś na skrzyżowaniu i podjechał mój autobus. Deszcz zamknął wszystkim niedowiarkom buzie, a ja znów stałem na skrzyżowaniu ulic pod moim domem. Patrzyłem na wielkie krople ciepłego deszczu, zrobiłem zdjęcie i pobiegłem pod dach. Cały mokry, ale wewnętrznie szczęśliwy.

Wolna – Mela Koteluk (video)

Biegnę ulicami
Światła miasta
Niosą mnie do domu spać

Kolejnego rana
Ta sama trasa
Tramwajem numer dwa

Między zdarzeniami
Jedno słowo zamiast zdania
Znów mi dasz

Biegnę za myślami
Gubię nogi za krokami
Co dzień do ciebie gnam

Tyle, tyle zdarzeń łączy nas
Tyle, tyle zdarzeń jeszcze łączy nas

Wyobraźnia wolna
Od tygodnia nie pozwala
Mi spokojnie spać
Gdy kobieta kocha
Od ciszy pęka głowa i starzeje twarz
Powrotów nie przewiduję

Tyle, tyle zdarzeń łączy nas
Tyle, tyle zdarzeń łączy nas

Robert Danieluk
Robert Danieluk
Artykuły: 1271

2 komentarze

  1. bardzo fajne zdjęcie.
    u mnie kawa w kubku też, ale po ulewie już tylko mokre płatki róż.
    byłeś wczoraj u meli na koncercie?

Skomentuj mkyoAnuluj odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *