
Ready? Steady? Go!

Za 13 dni rozpoczęcie Euro 2012. Wszędzie o tym trąbią, wszędzie o tym piszą, wszędzie reklamują coś co nie jest związane z piłką, ale Euro jest! W radio każda reklama to kibiców szał (czekam niecierpliwie na reklamę lewatyw w klimacie piłki nożnej). Dziś jak to bywa w sobotę, zamiast spać i się wyspać przebudziłem się o 6:30 i już nie chciało mi się spać. Macie tak czasem?
Postanowiłem więc wybrać się pod Stadion Narodowy. Przybywa reklam, plandek i wszystkiego tego co związane jest z Euro . Oczywiście można (po)narzekać na jakoś reklam oraz ich form, ale miesiąc z kawałkiem wszyscy wytrzymają. Po mistrzostwach wszystko powoli wróci do normy. Mam nadzieję, że rozwój Warszawy będzie taki sam jak przed. To miasto się rozwija i powinni nam dać też jakiś finał Ligi Mistrzów czy coś. Sama II-ga linia metra się nie wybuduje ;)
Absolutnie nie chce zaliczyć się do grona ludzi którzy narzekają. Mam nadzieję, że Polska zda egzamin.
Taki sobotni wpis.
Przy żubrze

Podjąłem się bycia wolontariuszem w Ośrodku Wparcia Dziecka (coś podobnego do Domu Dziecka). Mam swoją grupę i bawimy się fotografią. Na moim drugim spotkaniu z dzieciakami wyjąłem Instaxa i zrobiłem im zdjęcie. Spodobał mi się ten żubr. Mówili, że kiedyś upadł i się połamał bo ktoś chciał na nim jeździć.
Jeśli tylko uda mi się poruszyć ich głowy to może będzie z tego jakaś wystawa. Trzymajcie za nas kciuki :)
Dzień bez sztuki

Czwartek, 24 maja 2012 został ogłoszony symbolicznie „dniem bez sztuki” – akcją poparcia dla twórców, którzy domagają się zmiany prawa podatkowego oraz włączenia do systemu ubezpieczeń zdrowotnych i społecznych – taka treść wisi na stronie Zachęty.
I coś w tym jest.
Mnie jednak martwi fakt, że większość społeczeństwa ma to gdzieś, a szeroko pojęta kultura / sztuka ogranicza się do ogłupiających show w TVP lub TVN. Też trochę może być problem z samą nazwą: artysta, sztuka. Szwagier ma aparat więc jest artystą, Paweł jest na grafice na ASP – coś tam bazgroli i pije. Leń, wziąłby się do prawdziwej pracy. Bycie prawdziwym twórcą i artystą w Polsce jest strasznie trudno. Rynek zepsuty, ludzie zepsuci. Brak w nich dojrzałości. Tylko może tego nikt nie wymaga od ludzi stojących po majonez w kolejce. Po im sztuka, skoro często brakuje do pierwszego. Tym co tworzą też brakuje często do pierwszego, tylko ten czas trwa znacznie dłużej.
Jestem całym ZA, życie bez sztuki było by strasznie chujowe.
Szprajt z cytrynką

Ciepły poranek, szum wiatraka, telewizor gra.
Huun-Huur-Tu
Ostatnio mam tak wiele różnych zajęć, że nie mam czasu tutaj wrzucać coś sensownego co ściśle wiąże się z tym co robię. W tym tygodniu podjąłem się pewnej sprawie i mam nadzieję, że będę mógł podzielić się jej (wspólnymi) efektami. Wrzucanie czas nadrobić. Fotoblog to przecież mój mały fotopamiętniczek, szkoda by miał wiele pustych stron.
Dziś tak trochę odmiennie wrzucam koncert mongolskich artystów (nagrany w USA). Kiedy słucham tych gardłowych dźwięków łapie mnie delikatny smutek, że rok temu nie udało się dotrzeć do Mongolii mimo chęci i wbitej wizy. Kapitalizm chiński zabił ówczesną wizję. Rzecz jasna nic nie zabiło planów i chętnie bym się tam wybrał.
W ogóle bym pojechał na wschód. Dalej. Ostatnio oglądałem na National Geographic jakiś dokument o więzieniach w Rosji. Okazało się, że już gdzieś to widziałem. Mniejsza z tym. Dokument był realizowany tęgą zimą. Zacząłem się zastanawiać jak można chronić sprzęt przy temperaturach -25/35°C? Może ktoś z was ma jakiś pomysł lub doświadczenia. Ja jedynie wiem, że przy takiej temperaturze gdy już nie czuję palców, kończę fotografowanie. Niestety zima mimo swojej pięknej aury do fotografowania w wygodzie nie należy. Szkoda.
Tak więc chętnie bym się przejechał ponownie koleją transsyberyjską gdy za jej oknem temperatura spadnie do -20°C i więcej. Mroźne powietrze, zamarznięta broda, dziwne światło i krótki wschodni dzień. Po prostu Rosja.
Niebawem…

Niebawem Euro.
Już prawdę mówiąc boję się radia słuchać by znów nie dostać po głowie podpaskami gotowymi na Euroszał. Ja nie mówię, że się nie cieszę, bo uwielbiam piłkę, ale kibel kibica i mop kibica to już za wiele.
LS

Czarna mała, delikatna ramka zamyka kłamstwo tego miejsca.
„Linia Stalina” sztucznie wybudowany kompleks. Bardzo ciekawy. Jeśli ktoś interesuje się militariami lub techniką wojskową (włącznie z samolotami). Mekka Rosjan. Na parkingu przed kasami, same moskiewskie blachy. Popiersie Stalina na czerwonym żwirze.
Wikipedia mówi: Jesienią 1939 roku, po ekspansji na zachód w wyniku Paktu Ribbentrop-Mołotow, ZSRR rozpoczął budowę tzw. Linii Mołotowa wzdłuż nowych granic. Linia Stalina która znalazła się na tyłach została w dużej mierze opuszczona, a jej wyposażenie wymontowane w celu uzbrojenia nowej linii. Z tego powodu nie odegrała większej roli podczas niemieckiej inwazji na ZSRR w czerwcu, 1941, choć niektóre odcinki które zostały obsadzone na czas stawiły skuteczny opór (np. odcinki pod Leningradem i Kijowem).
Tymienieckiego

LO 5055

Jak byłem mały to na swoim pierwszym rowerze tam pojechałem. Potem wielokrotnie wracałem. To miejsce silnie wiąże się z moim życiem.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_lotnicza_w_Lesie_Kabackim