Terminus

2016_danieluk_usa_001 2016_danieluk_usa_002 2016_danieluk_usa_003 2016_danieluk_usa_004
Czasami bywa właśnie tak, że zbieg różnych okoliczności, powoduje że człowiek wsiada w samolot i leci gdzieś, gdzie odnajdzie po części siebie. I tak też właśnie się dzieje.

Kiedy ostatni raz jechałem drugą linia metra w Warszawie, to na jednej z końcowych stacji widniał napis Terminus. Tuż nad nim napis Stacja końcowa. Ta nazwa ściśle wiąże się z jednym z wątków serialu The Walking Dead, gdzie w nadziei na lepsze życie, główni bohaterowie przez cały sezon, walcząc z zombiakami i wrogami docierają do celu. Ich stacja końcowa nie była rajem, a początkiem czegoś nowego. I tak też tego, zwyczajnie chciałbym się trzymać.

Zawsze przed długim lotem czuję jakąś wewnętrzną fascynację. Lubię ten cały lotniczy świat i jego całą otoczkę. W drodze do Waszyngtonu z 3 godzin pobytu w Londynie, zrobiło mi się 30 minut. Biegiem doleciałem na drugi samolot.

Po blisko 22 godzinach na nogach padłem, całkiem szczęśliwy w łóżku w stanie Wirginia. Czas poukładać sobie głowę. Nastał czas na mój Terminus.

Audi

Audi / Stadion Narodowy
Ostatnio rzuca mnie w różne miejsca. Chociaż czekam na swój terminus.

Sobotni ciepły kubek

Organizm się przyzwyczaja do pewnego stanu, rytmu, kiedy tylko jedna z tych rzeczy zostanie gdzieś zaburzona to ciężko jest znów powrócić do jakiejś normalności. I tak poniekąd jest z sobotą, która od kwietnia kojarzy mi się z pewnym znanym mi układem zadań i rzeczy. Gdzieś w przyszłości będzie to wyglądać podobnie, ale tak daleko nie patrzę, nie zaglądam i nie planuję bo nie od dziś wiadomo, że niczego nie da się zaplanować.

Siedzę na łóżku, słucham spokojnej muzyki, na podłodze leży jeden z moich ulubionych kubków, który kupiłem sobie w Kijowie z samolotem Tu-134. Chociaż kubków w szafce mam kilka z tego smakuje najbardziej. Sam tego nie rozumiem.

Codziennie w nocy budzę się około godziny czwartej. Czwarta w nocy czy czwarta nad ranem. Leżę z ciężkim ciałem na łożku i znów zamykam oczy w poszukiwaniu utraconego snu. Dziś miałem sen i wybudzenie się było największym szczęściem. Coś powoli się układa w głowie, ale jeszcze nie czas na to by spokojnie przemyśleć sobie to gdzie i kim człowiek jest, a mowa o własnej osobie.

Pisanie o sobie jest terapią i szukaniem siły na życie.

Czekam.

Kasztany

Kasztany
Idzie jesień, a ja szalenie lubię jesień.

Marta

Marta
W sobotę Marta wyszła za mąż.

Znamy się od zawsze i cały ten dzień był jakiś magiczny. Niezmiernie miło było mi patrzeć na jej uśmiech.

Ocean

Marzy mi się ocean. Jego brzeg w dowolnej formie i jego zimy, orzeźwiający wiatr. Daleki horyzont i cisza. Cisza w mojej głowie.

W podziemnym przejściu grał jakiś facet, coś wspominał o marzeniach i o tym, że wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Myślałem, że specjalnie dla mnie śpiewa i uderza swoją dłonią o strony starej gitary.

Wieczorne światła miasta Warszawy.

Przestałem śnić na własne życzenie.

America – A horse with no name

R-1 / Kowary

R1_Kowary_001
R1_Kowary_002
R1_Kowary_003
R1_Kowary_004
R1_Kowary_005
R1_Kowary_006
R1_Kowary_007
R1_Kowary_008
R1_Kowary_009
R1_Kowary_010
Kiedy obejrzałem 4 odcinek programu „Wstęp Wzbroniony” w którym Jacek Podemski opowiadał o Kowarach, opadła mi szczęka. To była druga połowa 2014 roku. Dopiero w ostatnią niedzielę udało się nam tutaj dotrzeć. Mowa o tych budynkach. W kopalni uranu byliśmy w grudniu 2014, a relacja z tamtego wyjazdu znajduje się tutaj Gdy słyszę R-1.

Zakłady Przemysłowe R–1 (także Przedsiębiorstwo Kowarskie Kopalnie, ros. Предприятие Кузнецкие Рудники) – kryptonim zakładów przeróbki rud uranu działających w Polsce Ludowej od 1 stycznia 1948 roku. Zakłady powstały na podstawie umowy międzypaństwowej z września 1947 roku między rządami RP i ZSRR. Swą działalnością obejmowały obszar całego kraju, ze szczególnym uwzględnieniem Dolnego Śląska i ziemi kłodzkiej w Sudetach. Prace były prowadzone i finansowane przez ZSRR. Polegały one na badaniach wszystkich dostępnych wyrobisk podziemnych oraz towarzyszących im hałd, a później badaniach geologicznych wytypowanych obszarów. Po wstępnych badaniach obiecujący okazał się tylko rejon Sudetów.

Zakłady te obejmowały m.in. kopalnie w Kowarach (centrala), Radoniowie i Kletnie w pobliżu Stronia Śląskiego. W samych Kowarach obejmowały kopalnie: „Wolność”, „Redensglück”, „Liczyrzepa” i „Podgórze”. W Kletnie należała do nich kopalnia „Kopaliny”.

Działały głównie do połowy lat 50. XX wieku. W Kowarach pracowały jeszcze do 1973 roku. Później głównie przetwarzano znajdujące się na hałdach ubogie rudy uranu. Całość odzyskanego uranu, bądź wcześniej urobku w Zakładach Przemysłowych R–1, była sprzedawana do ZSRR.

Wstęp Wzbroniony – Odcinek 4 

Chciałbym tam bywać częściej.

Kowary

Kowary_2016_Danieluk_001

Kowary_2016_Danieluk_002

Kowary_2016_Danieluk_003

Kowary_2016_Danieluk_004

Kowary_2016_Danieluk_005

Kowary_2016_Danieluk_006

Kowary_2016_Danieluk_007

Kowary_2016_Danieluk_008

Kowary_2016_Danieluk_009
Przy okazji pracy, znalazł się jeden dzień by znów przyjechać do Kowar. Mam jakiś sentyment do tego miasta, ostatni raz byłem tutaj dwa dni przed Wigilią w 2014 roku. Kowary to jednak dziwne, puste miasto.

Na głównym deptaku dobry sernik, piękne słońce i spokój.

Ślubne sprawy

Ślubny plener
Lubię patrzeć jak inni fotografują i pracują. Od zawsze. Staram się ich nie oceniać, bo ktoś też może i patrzeć na mnie.